środa, 3 sierpnia 2011

Broniszów - koniec historii

Trochę trudno w to uwierzyć, ale tegoroczna edycja spotkań w Broniszowie była już dwudziestą piątą i zarazem - niestety - ostatnią. Przejęcie zamku przez nowego właściciela oznacza zmianę sposobu wykorzystywania tego obiektu oraz jego gruntowny remont, siłą rzeczy zmieniający wnętrza i ich funkcje. Właściciel zgodził się na tygodniową przerwę dla LTF-u w pracach remontowych, co także należy docenić.


Dzięki uprzejmości Pawła Janczaruka uzupełniłem brakujące książeczki, wydawane co rok przez Lubuskie Towarzystwo Fotograficzne, podsumowujące kolejne spotkania. Z niejakim zdziwieniem (przyznaję, zwłaszcza początkowo traktowałem Broniszów jako sympatyczną formułę spędzania czasu, ale niekoniecznie imprezę mocną merytorycznie) muszę skonstatować, że dorobek w sensie tekstów oraz fotografii jest imponujący i z całą pewnością zasługuje na całościowe opracowanie przez osobę z zewnątrz, mającą niezbędny dystans do całokształtu spraw związanych z warsztatami. Zwłaszcza że - jak już wspomniałem - historia jest zamknięta, z powodów "twardych", związanych z zamkiem, a także z powodów "miękkich", związanych ze zmianą warty w LTF i generalnym braku perspektyw na to aby nowy zarząd chciał i dał radę spełnić rolę konia pociągowego w kontekście zakrojonej na szeroką skalę imprezy warsztatowej, będącej w stanie przyciągnąć tak wiele osobowości z życia fotograficznego, jak działo się to w Broniszowie. Kolejnym "miękkim" problemem była kwestia formuły, która już od co najmniej 3 lat odsłaniała swoje braki, ale przyzwyczajenie do status quo ze strony uczestników okazało się tak silne, że zmiana zasady spotkań na "salon zaproszonych" nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Jestem jednak zdania, że nie powinno się nad tym rozpaczać - każda formuła kiedyś się przeżywa i właściwie należy niezmordowanym organizatorom wyrazić wielkie uznanie za to, że ponad 20 lat byli w stanie przyciągać i dawać zajęcie wielu uczestnikom, tak zawodowo związanych z fotografią, jak i hobbystów. Chapeau bas! :-)


1 komentarz:

  1. Broniszów - jedno słowo, ale w nim wszystko.

    OdpowiedzUsuń