sobota, 29 stycznia 2011

"Moje miejsce już tam" w Wigrach

Dom Pracy Twórczej w Wigrach (w likwidacji) pokazuje od dzisiaj ciekawą wystawę Michała Zielińskiego, zeszłorocznego absolwenta Wydziału Komunikacji Medialnej poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego. Wystawa ta zdobyła I nagrodę w ostatniej edycji Warszawskiego Biennale Sztuki Mediów. Tekst towarzyszący wystawie, autorstwa Marianny Michałowskiej, można przeczytać na stronach Biennale. Tam też można obejrzeć klipy wideo będące częścią wystawy.


Sam Michał tak pisze o swoich działaniach:

"Realizując swoją pracę wracam na tereny Suwalszczyzny, przemierzam wiele kilometrów w poszukiwaniu ciekawych dla mnie ludzi, którzy żyją w domach takich jak te, które wspominam. Spędzam nieraz długie godziny na rozmowach, pokazuję zdjęcia, muszę zdobyć zaufanie. Następnie, aparatem średnioformatowym naświetlam portret danej osoby w jej otoczeniu. Wracam do domu, wywołuję film i przygotowuję się do głównego etapu mojej pracy. Pakuję niemal całą ciemnię fotograficzną do samochodu i zmierzam w kierunku danego domu. Pokój, który wcześniej wybieram wraz z właścicielem, muszę zupełnie wyciemnić, zaklejam okna, drzwi – na czas mojej pracy jest on zupełnie wyłączony z użytku mieszkańców, którzy często skrupulatnie starają się mi pomóc. Przygotowuję fragment ściany, gruntuję i nakładam na nią warstwę tradycyjnej emulsji światłoczułej. Po 12 godzinach wracam, by za pomocą powiększalnika naświetlić uczulony fragment ściany, po czym w nikłym czerwonym świetle pojawia się przede mną obraz osoby, która fizycznie znajduje się w pokoju obok.

W mojej pracy szukam innego sposobu utrwalenia wizerunku człowieka, innego niż przeniesienie go na kawałek papieru fotograficznego. Podejmuję próbę dosłownego scalenia go z otoczeniem, pozostawienia śladu w tak ważnym dla tych ludzi miejscu.  Klasyczny portret jest dla mnie pretekstem do poznania danej osoby, spędzenia z nią dłuższej chwili na rozmowie, a bywa że na milczeniu."


"Pulsujący negatyw, – „wywoływanie duchów”, jak postrzegano technikę fotografii na początku jej istnienia – teraz to pojęcie stało się dla mnie bardziej bliskie. Po dwóch dniach przygotowań, w końcu, wskutek działania wywoływacza pojawia się przede mną podobizna człowieka.

Kluczowym elementem mojego działania jest ujawnienie domownikom tajemnicy skrywanej w danym pokoju. Powróćmy tutaj do reakcji, jaką wywołało to, co pojawiło się na ścianie pokoju Państwa Karczewskich(...). Zanim otworzyłem drzwi izby, nie zastanawiałem się nad tym, jakie konsekwencje wywoła ten stan rzeczy.

Pan Tadeusz po pierwszym spojrzeniu w stronę obrazu stara się jakby go omijać, przyjmuje na pozór obojętny stosunek do tego, co widzi. Tutaj następuje zderzenie – ja zafascynowany wywołanym obrazem i postać starszego człowieka, który nie do końca potrafi się odnaleźć w tej sytuacji. Dla niego jest to coś bliżej nieokreślonego, nie utożsamia tego ze zdjęciem - przecież fotografia to papier. Scalenie wizerunku ze ścianą, stanowi pewien problem w jego odbiorze. Tego rodzaju przeniesienie może być niezrozumiałe, jak nie dla każdego zrozumiały jest język fotografii. Umiejętność czytania fotografii jest wyuczona i związana z kulturą."


Michał zrealizował coś (nazwijmy to według obowiązujących trendów "projektem"), co w niesamowity sposób dotyka istoty fotografii. Jest to niewątpliwie projekt związany z fotografią dokumentalną, ale jednocześnie stanowi on głęboką refleksję, nie tylko nad samym medium, ale również nad sposobem oddziaływania fotografii, jej percepcją, a także nad funkcją obrazu fotograficznego w ludzkim życiu. Michał jest człowiekiem zbyt młodym aby pamiętać działania suwalskiej "PAcamery" w czasach gdy prowadził ją Stanisław J. Woś, ale widocznie jest na północnym wschodzie Polski (autor urodził się w Gołdapi i mieszkał w Suwałkach) coś w powietrzu, co sprzyja rozwojowi fotografii o dużym ładunku duchowości, mistycyzmu i metafizyki - oprócz przywołanego już Wosia wywodzą się stamtąd tacy twórcy jak Tomasz Michałowski, Radosław Krupiński czy Grzegorz Jarmocewicz. Tym bardziej więc szkoda tak niezwykłego miejsca, jakim przez wiele lat był Dom Pracy Twórczej w Wigrach, położony z dala od wielkich ośrodków, ale mimo tego (a może właśnie dzięki temu) odwiedzany w ciągu minionych lat przez najznamienitsze osobowości polskiej fotografii (i nie tylko zresztą tej sztuki). Wiele wskazuje, że wystawa Michała będzie ostatnia w tym miejscu - rozliczenia historyczno-polityczne najprawdopodobniej położą definitywny kres istnieniu tej unikatowej placówki.

2 komentarze:

  1. najbardziej zmartwiły mnie słowa "w likwidacji"

    OdpowiedzUsuń