wtorek, 15 maja 2012

Fotofestiwal 2012 - część I

W głównym programie festiwalu wyróżniają się dwie wystawy. Pierwsza, w jakiejś mierze poza klasyfikacją, ponieważ wyróżniona przez fakt przyznania autorowi Grand Prix, to ekspozycja Tomasza Lazara, zatytułowana "Linia snu". Składające się na nią zdjęcia są intrygujące, stanowią ciekawy pomost między klasyką a nowoczesnością (lub raczej mieszaninę obu kategorii) subiektywnego dokumentu. Autor odwołuje się do platonowskiego konceptu teatru życia, wyznaczającego człowiekowi rolę marionetki, oraz Demiurga - potężnej istoty pociągającej za sznurki. Obecnie rolę Demiurga mają odgrywać mass media. Nie jestem przekonany, czy akurat to widać w fotografiach, ale niezależnie od odwołań teoretycznych zestaw jest zacny i ma otwarty charakter, dający spore pole do własnych refleksji. Wystawa odbywa się w nowej galerii Punctum, w całkowicie białej przestrzeni, z którą czarno-białe zdjęcia oprawione w czarne ramki harmonizują wyśmienicie. Graficzna strona tej ekspozycji zdecydowanie pomaga w jej odbiorze.





Druga z wystaw, które zasługują na szczególną uwagę, jest powieszona w Willi Grohmana. Jej autorami są Amerykanie: Nate Larson i Marni Shindelman.W swojej pracy wykorzystują oni geotagging serwisu Twitter - dostępne publicznie informacje o lokalizacji autorów wybranych przez nich "twitów" - w taki sposób, że wykonują zdjęcia w miejscach, w których poszczególne "twity" powstały, i pokazują fotografie razem z treścią odpowiadających im wpisów. W ten sposób i "twity" zyskują niespodziewany walor wizualny i fotografie otrzymują dodatkową warstwę semantyczną. Autorzy posługują się różnymi podejściami do fotografowania, ciekawie kadrują i wykorzystują kolor. Jeśli istnieje coś takiego jak nowoczesna metafizyka, to możemy jej tutaj w pełni doświadczyć












C.d.n.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza