czwartek, 24 lutego 2011

Josef Hoflehner w bońskiej Rheingalerie

Tobisologia melduje się po krótkiej przerwie wyjazdowej. Tematów nazbierało się sporo, zatem choć nie mogę zapewnić, że posty będą się ukazywały każdego kolejnego dnia, zapraszam.

Od soboty pokazywana będzie w Bonn przekrojowa wystawa Austriaka Josefa Hoflehnera. Jest on przykładem fotografa, którego kariera znacząco przyspieszyła po nawiązaniu współpracy z dobrymi galeriami - w ciągu minionych kilku lat, z postaci znanej relatywnie niewielu fanom, stał się gwiazdą. Josef był przez rodziców wychowywany na następcę dla rodzinnego biznesu hotelowego, jednak ku ich niezadowoleniu wybrał fotografię i podróże jako sposób zarabiania na życie.

Pierwsze serie, które wykatapultowały go na fotograficzne wyżyny, składały się z obrazów kompozycyjnie bardzo minimalistycznych, oszczędnych w formie, wykonanych na Antarktydzie, w Chinach oraz Japonii. Później doszły cykle z Islandii oraz Jemenu. Obecnie Josef podróżuje bardzo intensywnie, takoż fotografuje, i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jego prace odrobinę uległy inflacji, nie są już tak "skoncentrowane" jak dawniej. Niemniej jednak warto zainteresować się jego albumami, znakomicie wydawanymi w limitowanym nakładzie przez wydawnictwo Most Press (wyprzedają się dość szybko, więc warto zachować czujność). Do moich ulubionych należą "Unleashed", "Iceland", "Unleashed Two", "China" oraz "Nine 9".

















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza